Reklama
  • Wtorek, 9 sierpnia 2016 (13:00)

    Myślałam, że będę głucha...

Kiedy straciłam słuch, załamałam się. Dopiero implant ucha umożliwił mi normalne kontakty ze światem

Jako dziecko miałam odrę, po której nastąpiło uszkodzenie nerwu słuchowego.

Mimo to chodziłam do normalnej szkoły. Przed maturą słuch stał się słabszy, więc przeszłam operację uszu. Potem przez kilka lat słyszałam dobrze. Gdy słuch mi się pogorszył, nosiłam aparat słuchowy. Ale po trzech latach było gorzej.

Reklama

Trafiłam więc do szpitala w Łodzi, gdzie dostałam kroplówki usprawniające mózg. Mimo to i tak straciłam słuch. Byłam bliska załamania! Odżyłam dopiero wtedy, gdy wszczepiono mi implant ślimakowy – ele ktroniczną protezę słuchu.

Składa się z dwóch części: jednej w głowie, drugiej w uchu. Ta w uchu to cewka z 22 elektrodami. Zewnętrzna część przypomina aparat słuchowy. To procesor dźwięku (mowy) zawieszony na uchu. – Dostarcza impulsy do cewki z elektrodami, gdzie są odbierane i dostarczane od razu do mózgu – wyjaśnił lekarz.

Uruchomiono go, dostrojono i wreszcie zaczęłam słyszeć! Od tej pory pomagam niesłyszącym w ramach Stowarzyszenia „Słyszeć bez granic”.

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

  • Po tym zabiegu znika uczucie suchości w nosie, wywołanej ogrzewaniem. Oddychanie stanie się łatwiejsze i swobodniejsze, ustąpi wrażenie zatkanego nosa oraz ucisku w zatokach. 1. Przygotuj... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.